Shih Tzu w zwykłym mieszkaniu – co utrudnia, a co ułatwia trening pozytywny
Charakter rasy w pigułce
Shih Tzu w domu zachowuje się często jak mały, wymagający „książę”. Lubi wygodę, miękkie posłania, czułość i bycie w centrum uwagi. Jednocześnie to nie jest pies pracujący jak border collie czy owczarek – nie ma naturalnej potrzeby „zadaniowości” przez cały dzień. To ważny punkt wyjścia do planowania treningu pozytywnego w domu.
Pod kątem nauki Shih Tzu bywa delikatny emocjonalnie. Reaguje na ton głosu, napięcie w ciele opiekuna, atmosferę w domu. Ostrzejszy krzyk, szarpnięcie smyczy albo nerwowy ruch ręką potrafią go zniechęcić na długo. Zdarza się, że przestaje współpracować, „obraża się”, odchodzi do swojego legowiska i ignoruje dalsze próby.
Motywacja tej rasy jest często bardzo przyziemna: smaczne jedzenie, bliskość człowieka, wygoda. Wielu Shih Tzu nie zrobi nic „za darmo”, ale za porządny kąsek – już tak. To ogromny atut w treningu pozytywnym, bo kliker łączy się właśnie z nagrodą i precyzyjnym oznaczeniem momentu, w którym pies zrobił coś dobrze. W większości przypadków wystarczy naprawdę drobny, ale wyjątkowo smaczny kąsek, żeby „książę” nagle odkrył, że praca z człowiekiem ma sens.
Trzeba uwzględnić jeszcze jedną cechę: łatwa rozpraszalność. Shih Tzu potrafi w połowie komendy zająć się dźwiękiem na korytarzu, zapachem z kuchni czy muchą na ścianie. Nie oznacza to braku inteligencji, tylko inną strukturę motywacji. Z tego powodu trening klikerem powinien opierać się na bardzo krótkich, konkretnych zadaniach i częstych zmianach aktywności.
Typowe domowe scenariusze z Shih Tzu
Trening klikerem z Shih Tzu to nie zajęcia na profesjonalnym placu, tylko praca wśród codziennego chaosu. Kilka typowych scenariuszy:
Poranek. Budzik, szybkie wstanie z łóżka, pies już pod drzwiami sypialni, kręci się z ekscytacji, może popiskuje. Trzeba szybko wyjść na siku, a jednocześnie to właśnie wtedy pies ma najwięcej energii. To idealny moment na 1–2 ultra krótkie ćwiczenia samokontroli: oczekiwanie na smycz, siad przed drzwiami, spojrzenie w oczy na swoje imię. Dwa-trzy kliknięcia, kilka smakołyków – i wychodzicie.
Powrót domowników. Po pracy lub szkole wchodzisz do mieszkania, a Shih Tzu wyskakuje niczym sprężyna: skacze, szczeka, kręci ósemki pod nogami. Jeśli go wtedy odpychasz, krzyczysz lub ignorujesz bez planu, napięcie rośnie. Kluczowe jest przejęcie kontroli nad tą sytuacją i uczynienie z niej rytuału: pies siada lub stoi na czterech łapach, spojrzy na Ciebie – klik, nagroda, dopiero potem powitanie.
Wieczorne „głupawki”. Po całym dniu, gdy dom trochę się wycisza, część Shih Tzu dostaje wieczornego zrywu: bieganie po mieszkaniu, podgryzanie rąk lub ubrań, zaczepianie o zabawę. To dobry czas na krótką sesję klikerową – lepiej skierować tę energię w 5 minut prostych ćwiczeń niż próbować psa uciszać bez planu.
Małe mieszkanie, dzieci, drugi pies. W praktyce warunki często są dalekie od „idealnych”. Dziecko biega z pokoju do pokoju, ktoś ogląda telewizję, drugi pies szczeka z ekscytacji. Trening w takim otoczeniu wymaga lepszego planu: wydzielenia małej, spokojniejszej strefy i bardzo przemyślanego stopniowania trudności.
Co ta codzienność oznacza dla treningu klikerem
Cała ta domowa mozaika prowadzi do kilku konkretnych wniosków dla treningu pozytywnego z Shih Tzu:
Po pierwsze, krótkie, częste sesje zamiast długich treningów. Zamiast jednej 20-minutowej sesji, lepiej w ciągu dnia zrobić 4–6 bloków po 2–3 minuty: rano przy wychodzeniu na spacer, przed karmieniem, przy powrocie domowników, wieczorem przed snem. Dla psa to małe, łatwe do udźwignięcia porcje informacji.
Po drugie, ogromne znaczenie ma przewidywalny rytm dnia. Jeśli poranek zawsze wygląda podobnie, a wieczorem zawsze pojawia się chwila na spokojne ćwiczenia, Shih Tzu łatwiej się wycisza i szybciej uczy. Rytuały działają jak „kotwice” – pies po kilku dniach zaczyna sam oferować zachowania, bo „wie, co teraz będzie”.
Po trzecie, trzeba mieć realne oczekiwania. Shih Tzu to przede wszystkim pies towarzyszący. Celem domowego treningu klikerem nie jest wyprodukowanie psa sportowego z idealnym „siad przy nodze”, tylko takie ułożenie codziennych sytuacji, żeby dało się normalnie żyć: pies spokojnie zakłada smycz, nie wyrywa się w drzwiach, przychodzi na zawołanie, potrafi chwilę poczekać. Kliker ma Ci pomóc w zbudowaniu funkcjonalnego posłuszeństwa, a nie fabrycznie doskonałych sztuczek.
Kliker i marker zachowania – po co to w ogóle Shih Tzu?
Czym jest kliker i czym różni się od samej nagrody
Kliker to małe urządzenie, które po naciśnięciu wydaje krótki, charakterystyczny dźwięk – „klik”. Jego siła nie leży w samym dźwięku, tylko w znaczeniu, które mu nadasz. W treningu pozytywnym kliker staje się markerem zachowania, czyli dokładnym sygnałem: „właśnie teraz zrobiłeś coś, za co zaraz dostaniesz nagrodę”.
Bez klikera pies uczy się głównie według schematu: zrobiłem coś – po chwili przyszedł smakołyk lub pochwała. Problem w tym, że człowiek rzadko jest super precyzyjny. Mówimy „dobry pies” ułamek sekundy za późno, nachylamy się po smakołyk, pies w tym czasie zdąży się ruszyć… i nagradzamy nie to, co chcieliśmy. Kliker skraca ten moment do minimum: klik w sekundzie, gdy zachowanie wygląda tak, jak trzeba, a smakołyk może pojawić się po chwili.
W porównaniu z pochwałą słowną („dobry!”, „tak!”) kliker ma kilka zalet:

- dźwięk jest zawsze taki sam – nie niesie emocji (złości, frustracji) jak głos,
- jest krótki i wyraźny – łatwo go usłyszeć wśród innych dźwięków,
- jest dla psa jednoznaczny: klik = nagroda, bez „dodatkowych” znaczeń.
Przy Shih Tzu ta precyzja jest szczególnie przydatna, bo pies szybko się rozprasza. Gdy „złapiesz” klikerem tę jedną sekundę, gdy usiadł spokojnie lub spojrzał Ci w oczy, łatwiej mu zrozumieć, za co konkretnie dostał nagrodę.
Kiedy kliker ma największy sens przy Shih Tzu
Kliker nie jest magicznym pilotem do psa, ale w kilku typowych sytuacjach z Shih Tzu sprawdza się wyjątkowo dobrze:
- Nauka nowych zachowań – gdy pies robi coś po raz pierwszy lub dopiero „kombinuje”, jak osiągnąć nagrodę. Klikiem możesz bardzo dokładnie złapać mikro-kroki, np. samo spojrzenie na Ciebie, lekkie ugięcie tylnych łap przed „siad”, krok w Twoim kierunku przy nauce przywołania.
- Rozbijanie komend na małe kawałki – Shih Tzu często szybciej zrozumie zadanie, jeśli dostanie serię małych sukcesów. Zamiast od razu wymagać pełnego „siad-zostań”, nagradzasz kolejno: siad, sekundę trwania, dwie sekundy, trzy… Każdy krok sygnalizujesz klikerem.
- Praca w rozproszeniach – na korytarzu, klatce schodowej, z dźwiękami z ulicy. Kliker pomaga „przebić się” przez szum bodźców i wyraźnie zaznaczyć, że to spojrzenie na Ciebie czy chwila ciszy jest tym, co się opłaca.
- Gdy Twój głos jest zbyt emocjonalny – zmęczenie po pracy, irytacja po trudnym dniu. Dźwięk klikera pozostaje neutralny, nawet jeśli w środku jesteś napięty. To czasem ratuje trening przed przeniesieniem nerwów na psa.
A kiedy wystarczy pochwała i smakołyk
Nie ma potrzeby klikania każdego kroku w życiu z psem. Są sytuacje, w których kliker jest zbędny, a nawet może Ci przeszkadzać:
- Dobrze utrwalone komendy w spokojnym miejscu – jeśli Twój Shih Tzu od dawna reaguje na „siad” w kuchni, nie trzeba już oznaczać każdego siadu kliknięciem. Wystarczy spokojne „super” i okazjonalny smakołyk, by utrzymać zachowanie.
- Pies bardzo wrażliwy na dźwięk klikera – część Shih Tzu reaguje lękiem na nagły, ostry dźwięk. Wtedy lepiej wybrać cichszy kliker, zasłonić go dłonią, by stłumić dźwięk, albo całkowicie przejść na marker słowny („tak!” zawsze połączone z nagrodą).
- Sytuacje wymagające bardzo szybkiej reakcji – gdy nagle musisz fizycznie zareagować (np. złapać smycz, bo pies wyrywa się do ulicy), nie będziesz sięgać po kliker. Tu priorytetem jest bezpieczeństwo, a nie szkolenie. Nagradzasz dopiero, gdy sytuacja jest opanowana.
W praktyce kliker bywa narzędziem przejściowym. Najpierw pomaga zbudować nowe zachowanie i skojarzyć je z nagrodą, potem stopniowo znika z codzienności, a zostaje zrozumiała komenda i rutyna.
Przygotowania w domu: sprzęt, nagrody, miejsce i pierwsze obawy opiekuna
Co przygotować przed pierwszym „kliknięciem” – checklista
Dobrze przygotowane otoczenie ułatwia skupienie zarówno psu, jak i Tobie. Krótka checklista przed pierwszym treningiem klikerem w domu:

- Kliker lub alternatywa:
- standardowy kliker z przyciskiem,
- cichy kliker dla psów wrażliwych,
- ewentualnie długopis z miękkim „kliknięciem”,
- lub marker słowny („tak!”, „klik!”) jeśli kliker zupełnie się nie sprawdzi.
- 2–3 rodzaje smakołyków:
- „codzienny” – np. rozdrobniona karma sucha lub niewielkie, mało tłuste smaczki,
- „super” – kawałki gotowanego mięsa, ser w mikroskopijnych porcjach, miękkie smaczki o intensywnym zapachu,
- coś wyjątkowego na „jackpot” (np. pół łyżeczki pasty mięsnej podanej raz za trudny sukces).
- Dywanik lub mata – w jednym, stałym miejscu, gdzie będziecie najczęściej ćwiczyć podstawy; pies szybko skojarzy ją z zadaniami i nagrodami.
- Miska z wodą – trening, zwłaszcza na smakołykach, zwiększa pragnienie, więc dostęp do wody musi być stały.
- Spokojny kąt – najlepiej z dala od okna z widokiem na ulicę; ogranicz ruch domowników w czasie pierwszych sesji.
- Krótką smycz lub lekką linkę – przyda się przy nauce spokojnego zostawania, przywołania czy pracy przy drzwiach.
Wybór nagród dla wybrednego „księcia”
Shih Tzu nie zawsze zachwyca się pierwszym lepszym smaczkiem ze sklepu. Zanim rozpoczniesz poważniejszy trening, sprawdź realną motywację swojego psa. Zrób prosty test: przygotuj 3–4 różne nagrody (np. suchy smaczek, kawałek gotowanego kurczaka, odrobina sera, kawałek parówki) i kładź je pojedynczo na dłoni w niewielkich odstępach czasu, obserwując, po co pies sięga w pierwszej kolejności, jak chętnie i czy zjada do końca.
Zauważysz szybko, że pewne rzeczy zjada mechanicznie, inne wywołują wyraźne ożywienie – merdanie ogonem, intensywne wpatrywanie się w rękę, szybsze przełykanie. Te „wow” smakołyki zostaw na trudniejsze zadania i większe wyzwania, a codzienną pracę opieraj na czymś mniej ekscytującym, ale nadal smacznym. Dzięki temu masz możliwość stopniowania nagrody:
- nagroda standardowa – proste zadanie w znanym miejscu,
- nagroda lepsza – trudniejsze ćwiczenie, praca w większych rozproszeniach,
- jackpot – przełomowy sukces (np. pierwsze udane przywołanie przy silnym bodźcu).
Nagrodą nie zawsze musi być jedzenie. Niektóre Shih Tzu cenią sobie równie mocno:
- chwilę ulubionej zabawy (np. krótkie szarpanie zabawką po serii ćwiczeń),
- pozwolenie na wskoczenie na kanapę po spokojnym zachowaniu,
- otwarcie drzwi na spacer dopiero po tym, jak pies usiądzie i przestanie ciągnąć.
Przy wprowadzaniu nagród „życiowych” przydaje się jedna zasada: pies dostaje dostęp do czegoś przyjemnego po zachowaniu, na którym Ci zależy. Shih Tzu chce wyjść? Najpierw spokojne siedzenie przy drzwiach, dopiero potem klamka się porusza. Marzy o skoku na sofę? Najpierw krótki kontakt wzrokowy i chwila cierpliwości, potem zaproszenie. Dzięki temu codzienność staje się jednym, wielkim treningiem, a nie tylko kilkoma minutami przy macie.
Twoje emocje i obawy – jak ich nie przenosić na psa
Wielu opiekunów Shih Tzu zaczyna pracę z klikerem z mieszanką ciekawości i lęku: „żeby go nie zepsuć”, „żeby czegoś nie zrobić źle”. Ten stres bardzo szybko przenosi się na psa – staje się napięty, przestaje jeść smaczki, odchodzi od Ciebie. Zamiast walczyć ze sobą, dużo bezpieczniej jest zacząć od krótkich, zupełnie „bezcelowych” sesji: siedzisz z klikerem i smaczkami, pies coś zrobi (spojrzy, podejdzie, usiądzie), klikasz i dajesz nagrodę, bez wymagania konkretnej komendy.
Takie „luźne” ćwiczenia działają jak rozgrzewka dla Was obojga. Ty ćwiczysz refleks i technikę podawania smakołyków, a Shih Tzu uczy się, że przy Tobie i tym dziwnym dźwięku zdarzają się tylko fajne rzeczy. Jeżeli czujesz, że się spinasz, ustaw timer na 2–3 minuty i z góry załóż, że po jego wyłączeniu koniec sesji, niezależnie od rezultatu. Krótkie, lekkie treningi budują o wiele lepsze skojarzenia niż jedno długie „siłowanie się” z własnymi oczekiwaniami.
Jeżeli martwisz się, że „źle klikniesz” – spokojnie, to nie jest egzamin. Pojedyncze pomyłki nie zrujnują całego procesu. Najgorsze, co możesz zrobić, to po kliknięciu nie dać nagrody, bo „to nie o to mi chodziło”. Dla psa klik zawsze oznacza wypłatę, nawet jeśli klik wydarzył się o sekundę za późno. Błędy właściciela nadrabia się konsekwencją: każdy klik = smaczek, dopiero z czasem poprawia się własny refleks i dokładność.
Zaufanie do siebie przychodzi z praktyką. Im częściej przeprowadzisz nawet bardzo prostą sesję (10 klików za spojrzenie na Ciebie, koniec), tym swobodniej będziesz się czuć, a Shih Tzu łatwiej wejdzie w tryb współpracy zamiast analizować Twoje napięcie.
Prosty rytuał treningowy w mieszkaniu
Pomaga ustalić prosty, powtarzalny schemat, który Shih Tzu szybko odczyta jak zaproszenie do wspólnej zabawy. Może wyglądać tak: wyciągasz z szuflady kliker i małą saszetkę ze smaczkami, kładziesz na podłodze matę lub dywanik treningowy, siadasz obok i wołasz psa po imieniu spokojnym tonem. Za samo podejście i zainteresowanie – pierwszy klik i nagroda. Już w tym momencie wysyłasz jasny sygnał: „zaczynamy nasz wspólny czas”.
W dalszej części sesji trzymaj się kilku prostych reguł: zero krzyków, zero ciągnięcia psa na siłę na matę, brak wyrzutów, jeśli coś „nie wychodzi”. Zamiast tego: skrócenie zadania (np. nagradzasz już za samo spojrzenie na rękę, a nie pełne „siad”), zmiana smakołyka na atrakcyjniejszy albo szybkie zakończenie treningu, gdy pies jest wyraźnie zmęczony. Krótki, spokojny rytuał powtarzany kilka razy w tygodniu daje lepsze efekty niż rzadkie, ale nerwowe „maratony” ćwiczeń.
Ładowanie klikera i pierwsze sesje – krok po kroku w realnym dniu z Shih Tzu
Pierwszy etap: skojarzenie kliknięcia z nagrodą
„Ładowanie” klikera to nic innego jak zbudowanie skojarzenia: dźwięk = coś fajnego. Bez tego Twój Shih Tzu będzie słyszał tylko dziwny odgłos, który nic dla niego nie znaczy.
Najprostszy schemat w domu wygląda tak:
- Usiądź z psem w spokojnym miejscu (np. przy macie), przygotuj garść drobnych smaczków w jednej ręce, kliker w drugiej.
- Nie wymagaj od psa żadnego konkretnego zachowania. Wystarczy, że jest w pobliżu i mniej więcej zwraca na Ciebie uwagę.
- Kliknij raz i natychmiast podaj smaczek psu pod nos – tak, żeby nie musiał go szukać na podłodze.
- Odczekaj 2–3 sekundy i zrób to samo: klik ➝ smaczek.
- Powtórz całą sekwencję 10–15 razy i zakończ sesję. Bez komend, bez oczekiwań, tak jakbyś wrzucał monety do skarbonki.
Takie „czyste” ładowanie klikera rób 2–3 razy dziennie przez 1–2 dni. Po kilku seriach większość Shih Tzu zaczyna reagować na sam dźwięk: odwraca głowę, podchodzi, szuka smaczka. To znak, że dźwięk nabiera znaczenia.
Jeśli pies jest nieśmiały albo bardzo spokojny, możesz ułatwić mu zadanie – przy pierwszych kliknięciach po prostu kładź smaczek tuż przy jego pysku, nawet jeśli sam go jeszcze nie szuka. Po kilku powtórkach zacznie wypatrywać nagrody.
Gdy Shih Tzu boi się klikera lub reaguje nerwowo
Dość częsty scenariusz: klikasz pierwszy raz, a pies podskakuje, odsuwa się, zaczyna szczekać lub ucieka pod stół. Z jego perspektywy pojawił się nagły, ostry dźwięk, na który nie był przygotowany.
W takiej sytuacji masz kilka opcji:
- Stłum dźwięk – owiń kliker w cienką ściereczkę, trzymaj go w kieszeni lub klikaj przez materiał bluzy. Dźwięk będzie cichszy i mniej „strzelający”.
- Odsuń kliker – przy pierwszych próbach trzymaj go dalej od psa (np. za plecami), a smaczki podawaj z przodu. Z czasem możesz go przybliżać.
- Zmień narzędzie – niektóre Shih Tzu nigdy nie polubią klasycznego klikera. Można przejść na marker słowny („tak!” wypowiadane zawsze tym samym, lekkim tonem) albo użyć cichszego urządzenia.
Nie ma sensu „przyzwyczajać na siłę”. Jeśli po kilku próbach z cichszym dźwiękiem Twój Shih Tzu nadal wyraźnie się boi, wygodniej będzie oprzeć cały trening na markerze werbalnym. Z punktu widzenia psa liczy się konsekwencja, a nie sama forma sygnału.
Pierwsza „prawdziwa” sesja – co dokładnie robić
Kiedy pies już łączy klik z nagrodą, możesz zacząć wzmacniać konkretne zachowania. Na początek wybierz coś bardzo prostego, co Shih Tzu robi naturalnie – np. spojrzenie na Ciebie.
Przykładowy przebieg pierwszej sesji w mieszkaniu:
- Usiądź z psem przy macie, miej przygotowane kilkanaście maleńkich smaczków.
- Nie mów nic, nie zachęcaj przesadnie. Czekaj, aż pies choć na ułamek sekundy spojrzy Ci w oczy lub w Twoją twarz.
- W momencie spojrzenia – klik ➝ smaczek.
- Pies może odwrócić głowę, oblizać się, rozejrzeć. Gdy znowu spojrzy – znów klik ➝ smaczek.
- Po 8–10 kliknięciach zrób krótką przerwę – powiedz lekkim głosem „koniec”, odłóż kliker i smaczki, wstań, zrób coś innego.
Na tym etapie nie dodawaj jeszcze komendy „patrz” czy „do mnie”. Pies najpierw ma zrozumieć, że warto próbować – a kontakt z Twoimi oczami niesie ze sobą korzyść. Dopiero gdy po kilku sesjach sam zacznie często zerkać na Ciebie, możesz wprowadzać słowo.
Jeśli Twój Shih Tzu jest bardzo ruchliwy i co chwilę odskakuje, zamiast siedzieć przy macie, usiądź na podłodze przy ścianie, ograniczając przestrzeń do boku. Nie przytrzymuj psa na siłę – po prostu stwórz trochę mniej miejsca na „rozpędzanie się”.
Czas trwania i częstotliwość domowych sesji
Shih Tzu szybko się nudzi, ale też łatwo się przeciąża. Dobrze sprawdzają się mikrosesje:
- 1–3 minuty pracy,
- 8–15 kliknięć w trakcie jednej sesji,
- 2–4 sesje rozłożone w ciągu dnia, zamiast jednej długiej.
Dobrym punktem odniesienia jest codzienny rytm. Możesz powiązać trening z:
- porannym karmieniem – kilka kliknięć za spokojne czekanie przy misce, zanim ją postawisz,
- wyjściem na spacer – 1–2 minuty ćwiczeń przy drzwiach, zanim założysz smycz,
- wieczornym odpoczynkiem – seria prostych zadań na macie, zanim wszyscy rozsiądą się na kanapie.
Kiedy zauważysz, że pies pod koniec sesji wolniej bierze smaczki, częściej się drapie, odwraca od Ciebie głowę albo przeciąga – zakończ wcześniej. Lepiej urwać w momencie lekkiego niedosytu niż wtedy, gdy pies jest już zmęczony i sfrustrowany.
Wprowadzenie pierwszej komendy: imię i kontakt
Jedną z najważniejszych rzeczy w domu pełnym bodźców jest to, by Shih Tzu reagował na swoje imię. Nie jako „tło” do Twoich zdań, tylko jako jasny sygnał: „zwróć na mnie uwagę”.

Ćwiczenie możesz rozpisać na proste etapy:
- Gdy masz już wstępnie „naładowany” kliker, usiądź z psem w spokojnym pokoju.
- Wypowiedz wyraźnie imię psa raz, neutralnym, przyjaznym tonem (bez śpiewania i bez złości).
- Jeżeli choć na chwilę spojrzy w Twoją stronę lub drgnie uchem – klik ➝ smaczek.
- Jeśli zignoruje imię, odczekaj kilka sekund i spróbuj ponownie, minimalnie zmieniając swoją pozycję lub kucając.
- Kiedy po kilku powtórkach pies zacznie reagować szybciej, możesz zwiększać wymagania: nagradzasz tylko wtedy, gdy na imię spojrzy Ci prosto w oczy.
Po paru dniach część reakcji na imię możesz przenieść w „życie codzienne”: wołasz psa w kuchni, on spojrzy, Ty klikasz i podajesz kawałek dziennej porcji karmy. Dzięki temu imię nie oznacza „zaraz coś będziesz musiał zrobić”, tylko zapowiada kontakt i szansę na coś przyjemnego.
Co jeśli pies ignoruje kliker lub smaczki?
W domowych warunkach często pojawia się obawa: „on chyba nie lubi tego klikania, patrzy w inną stronę i nie chce jeść”. Zanim uznasz, że kliker „nie działa”, warto przejrzeć kilka typowych przyczyn.
- Pies jest najedzony – trening tuż po obfitym posiłku rzadko się udaje. Zamiast tego możesz użyć części dziennej porcji karmy jako nagród w kilku krótkich sesjach.
- Za trudne środowisko – jeśli zaczynasz w momencie, kiedy dom tętni życiem (dzieci biegają, ktoś siedzi przy telewizorze), Shih Tzu może zwyczajnie nie mieć „przestrzeni” na naukę. Wybierz spokojniejszą chwilę.
- Nagroda nie jest atrakcyjna – suchy, mało pachnący smaczek w obliczu odgłosu kuchni albo wizyty kuriera przegrywa z bodźcami. W takiej sytuacji sięgnij po coś z kategorii „super”.
- Tempo jest zbyt wolne – jeżeli między kliknięciem a podaniem smaczka mijają długie sekundy, pies nie połączy tych dwóch rzeczy. Smaczek powinien pojawić się prawie natychmiast.
Gdy pomimo korekty tych elementów Shih Tzu dalej wygląda na zupełnie niezainteresowanego, możesz zamienić część smaczków na nagrody środowiskowe: mówisz „tak!” i w tym momencie otwierasz drzwi na balkon, pozwalasz wskoczyć na kanapę albo podajesz ulubioną zabawkę. Nie każdy pies ma taką samą motywację pokarmową, ale niemal każdy ma rzeczy, które lubi w codziennym życiu.
Stopniowe przejście od „klik za wszystko” do świadomego treningu
Początkowo możesz mieć wrażenie, że klikasz „za byle co”: za podejście, za spojrzenie, za siedzenie obok. To normalne – w ten sposób uczysz Shih Tzu, że opłaca się być blisko i współpracować. Jednak po kilku dniach warto zacząć bardziej świadomie wybierać, za co klikasz.
Dobry schemat wygląda tak:
- Dzień 1–3 – klikasz i nagradzasz wszystko, co sprzyja kontaktowi: spojrzenie, podejście, spokojne siedzenie przy Tobie, zainteresowanie matą.
- Dzień 4–7 – skupiasz się na jednym lub dwóch prostych zachowaniach (np. kontakt wzrokowy, imię). Inne rzeczy nagradzasz rzadziej lub tylko słownie („dobrze”).
- Kolejne dni – dodajesz nowe ćwiczenia (siad, zostaw), a część „starych” przechodzi na utrwalanie – nie zawsze z klikiem, częściej z samą pochwałą i pojedynczym smaczkiem.
Takie zawężanie sprawia, że dźwięk klikera staje się precyzyjnym znakiem: „właśnie to było super”. Pies szybciej się uczy, a Ty masz wrażenie, że sesje są coraz bardziej uporządkowane.
Najczęstszy błąd na tym etapie
Wiele osób po pierwszych sukcesach zaczyna skakać między ćwiczeniami: trochę imię, trochę siad, trochę przywołanie w korytarzu, a potem jeszcze „zostań” przy misce. Shih Tzu w takim „mikso-treningu” szybko się gubi, spada mu pewność siebie i zaczyna zgadywać, co ma zrobić, zamiast naprawdę rozumieć zadanie.
Bezpieczniej jest budować sesję wokół jednego głównego celu, ewentualnie dodać na koniec 1–2 powtórzenia innego, dobrze znanego ćwiczenia jako „bonus”. Dzięki temu pies ma jasny komunikat: dziś skupiamy się przede wszystkim na tym jednym kroku, a nie na całym „programie szkoleniowym” naraz.
Proste komendy z klikerem: „siad”, „stój” i „zostań” w domowych warunkach
Po zbudowaniu pierwszego kontaktu można przejść do komend, które realnie ułatwiają codzienne życie. Dobrze sprawdza się kolejność: „siad” ➝ „stój” ➝ krótkie „zostań”. U Shih Tzu lepiej rozbijać wszystko na małe, bardzo czytelne kroki.
„Siad” – baza do wielu domowych sytuacji
„Siad” przydaje się przy zakładaniu szelek, przed wyjściem na spacer, gdy przychodzą goście czy kiedy chcesz spokojnie otworzyć drzwi. Zamiast „ustawiać” psa rękami, wykorzystaj to, co i tak robi naturalnie.
- Zacznij w spokojnym pokoju, przy mniejszej liczbie bodźców.
- Trzymając smaczek w dłoni przy nosie psa, powoli przesuwaj rękę lekko w górę i nad jego głowę. Większość Shih Tzu, śledząc smaczek, sama usiądzie.
- Gdy tylko zadek dotknie podłogi – klik ➝ smaczek.
- Powtórz kilka razy. Jeżeli pies siada już płynnie za ruchem ręki, dodaj słowo „siad” tuż przed ruchem.
- Stopniowo zmniejszaj „machanie” ręką, aż zostanie sama komenda słowna i niewielki gest.
Jeżeli Shih Tzu tylko odskakuje za ręką albo próbuje wskoczyć na dłoń ze smaczkiem, zrób ruch wolniej i bliżej jego czoła, nie tak wysoko. U części psów pomaga też lekkie oparcie się o ścianę – mają mniej miejsca, by cofać się w nieskończoność.
„Stój” – dla psów, które wolą się kłaść lub siadać
Stan „stój” jest przydatny przy pielęgnacji Shih Tzu: czesaniu, wycieraniu łap, zakładaniu szelek. Zamiast zmuszać psa, możesz go nauczyć, że spokojne stanie się opłaca.
Najprostsza wersja dla domowych warunków:
- Gdy pies naturalnie stoi (np. po wstaniu z posłania), kliknij i podaj smaczek przy nosie, tak aby nie zachęcać do siadania.
- Kilka razy „łap” samo stanie w różnych sytuacjach – bez komendy, tylko klik ➝ nagroda.
- Gdy zauważysz, że pies dość często stoi obok Ciebie, dodaj słowo „stój” w momencie, gdy już stoi, i kliknij po sekundzie spokojnego trwania.
- Później możesz zacząć prosić o „stój” z pozycji „siad”, powoli przesuwając smaczek lekko do przodu, tak aby pies musiał wstać. W momencie wstania – klik ➝ smaczek.
Shih Tzu bywa niechętny do długiego stania, zwłaszcza przy dotyku. Na początku wystarczą ułamki sekund – klikaj szybko, zanim pies zdąży się poruszyć czy siąść.
Krótkie „zostań” – bez presji na „idealne” trwanie
W małym mieszkaniu „zostań” bardzo pomaga: przy otwieraniu drzwi, w kuchni, na korytarzu. Zamiast od razu wymagać minutowego trwania, zacznij od jednego oddechu.

- Poproś o „siad” na macie lub przy Twojej nodze.
- Policz w myślach: „raz”, jeśli pies siedzi spokojnie – klik ➝ smaczek.
- Powtórz kilka razy ten sam, krótki odstęp. Kiedy widzisz, że pies „czeka” na klik, wydłuż do „raz, dwa”.
- Dopiero po kilku udanych sesjach dodaj ciche słowo „zostań” przed odejściem na „raz, dwa”. Na początku wystarczy odchylenie tułowia, nie koniecznie krok w tył.
- Jeśli pies wstanie – spokojnie wróć, poproś ponownie o „siad”, skróć czas i ułatw zadanie.
Z Shih Tzu często lepiej sprawdza się kilka krótkich „zostań na 2 sekundy” w ciągu dnia niż jedna ambitna próba na 30 sekund, po której pies i tak wstanie sfrustrowany.
„Zostaw” i ograniczanie szczekania – kliker w trudniejszych momentach
Dom Shih Tzu to zwykle: dźwięki z klatki schodowej, paczki w kuchni, okruszki na podłodze, goście w drzwiach. Dwa ćwiczenia, które pomagają to ogarnąć, to „zostaw” i spokojne reagowanie na bodźce zamiast szczekania.
„Zostaw” – najpierw łatwe, potem codzienne pokusy
„Zostaw” przydaje się przy jedzeniu z podłogi, śmieciach w zasięgu pyska czy butach w przedpokoju. Zanim wejdziesz na „prawdziwe” obiekty, przećwicz to na czymś zupełnie neutralnym.
- Usiądź z psem naprzeciwko. Połóż w zamkniętej dłoni mało atrakcyjny smaczek i pokaż tę dłoń psu.
- Shih Tzu prawdopodobnie zacznie lizać, drapać, szturchać rękę. Czekaj spokojnie, nie odsuwaj dłoni.
- W momencie, gdy choć na sekundę odwróci głowę od Twojej dłoni lub choć przestanie intensywnie ją atakować – klik ➝ otwierasz drugą dłoń z lepszym smaczkiem.
- Po kilku powtórkach pies zacznie szybciej rezygnować z „ataku” na rękę. Wtedy dodaj słowo „zostaw” tuż przed pokazaniem pięści.
- Dopiero później przenieś to na przedmiot na podłodze: kładziesz mało atrakcyjny smaczek, osłaniasz go stopą, mówisz „zostaw”. Gdy pies spojrzy na Ciebie zamiast w stronę podłogi – klik ➝ nagroda z ręki.
Na co dzień „zostaw” możesz wplatać przy kuchni: coś spadło na podłogę, pies podbiega, Ty mówisz spokojnie „zostaw”, klikasz za odwrócenie głowy i wymieniasz to na bezpieczny kąsek.
Szczekanie na dźwięki w domu – wzmacnianie ciszy zamiast karcenia
Shih Tzu potrafi zareagować na każdy szmer za drzwiami. Krzyk „przestań!” zwykle tylko dokłada emocji. Z klikerem można wzmacniać momenty przerwy, nawet jeśli początkowo są bardzo krótkie.
Przykładowy schemat przy szczekaniu na dzwonek lub odgłosy na klatce:
- Usiądź z psem w korytarzu lub pokoju, gdy dom jest w miarę spokojny. Poproś kogoś, by delikatnie poruszył klamką albo lekko zapukał – na początku dużo ciszej niż zwykle.
- Gdy pies zacznie szczekać, spokojnie poczekaj na choć pół sekundy ciszy między szczeknięciami.
- W tej mini przerwie – klik ➝ rzuć smaczek na podłogę za psa lub w bok, by lekko zmienić jego pozycję.
- Po kilku takich powtórkach większość psów zaczyna szybciej robić przerwy, sprawdzać Twoją twarz, licząc na smaczek. Każdą przerwę w szczekaniu chwytasz klikiem.
- Z czasem możesz żądać dłuższych odcinków ciszy: najpierw 1 sekunda, potem 2–3, dopiero potem powiąż to ze słowem „cicho” czy „dziękuję”.
Jeżeli dźwięk za drzwiami jest zbyt silny i pies wpada w „czarny szał”, zacznij od spokojniejszych bodźców – nagrania dzwonka z telefonu odtwarzane bardzo cicho lub lekkie stukanie w stół w innym pomieszczeniu. Później możesz stopniowo podkręcać poziom trudności.
Przywołanie w mieszkaniu – kliker jako „złoty dzwoneczek”
W małej przestrzeni łatwo wpaść w nawyk nerwowego wołania: „chodź tu, ile razy mam mówić!”. Shih Tzu szybko uczy się ignorować takie tło. Warto zbudować osobny rytuał przywołania, który zawsze oznacza coś dobrego.
Etap 1: superprzywołanie na krótkim dystansie
- Wybierz jedno, krótkie słowo przywołania (np. „do mnie”), inne niż imię.
- W spokojnym pokoju, gdy pies jest blisko, wypowiedz „do mnie” radosnym, ale nie piszczącym głosem i od razu się cofnij o krok lub dwa.
- Kiedy Shih Tzu pójdzie za Tobą – klik ➝ seria 2–3 małych smaczków jeden po drugim, plus miękka pochwała.
- Powtórz kilka razy w różnych miejscach pokoju, zawsze z tym samym, „bogatym” nagradzaniem.
Celem jest skojarzenie: słyszysz to słowo – biegniesz, bo opłaca się bardziej niż wąchanie dywanu.
Etap 2: przywołanie między pokojami i przy lekkich rozproszeniach
- Ustaw się w drzwiach między pokojami, pies niech będzie w drugim pomieszczeniu, ale nadal w zasięgu wzroku.
- Powiedz „do mnie”, lekko się cofnij, klaszcz raz w dłonie lub kucnij – bez powtarzania komendy w kółko.
- Jeżeli pies ruszy w Twoją stronę, kliknij, gdy jest w połowie dystansu, i dokończ nagrodę przy Twoich nogach.
- Gdy Shih Tzu naprawdę się zaangażuje, możesz pojedyncze udane powtórzenia przenosić na bardziej „życiowe” sytuacje – np. wołasz z kuchni, kiedy pies węszy w korytarzu.
Jeśli podczas „prawdziwego życia” przywołanie się posypie (pies wybierze np. zapach kosza), nie obrażaj się na komendę. Po prostu na jakiś czas wróć do łatwiejszych warunków i bogatszych nagród, zamiast zamęczać psa dziesięcioma nieudanymi wołaniami pod rząd.
Trening z klikerem w „pełnym” domu: dzieci, drugi pies, mała przestrzeń
Wielu opiekunów Shih Tzu myśli, że przy hałasie i ciągłym ruchu nie ma szans na spokojne sesje. Da się to poukładać, tylko trzeba zmienić oczekiwania: krótsze ćwiczenia, sprytniejsze zarządzanie przestrzenią i czasem.
Jedno ćwiczenie – jedna „scena” dnia
Zamiast planować długą, idealną sesję w ciszy, łatwiej jest przypisać konkretne ćwiczenie do konkretnego fragmentu dnia:
- Przed wyjściem z dziećmi do szkoły/pracy – 3–4 powtórzenia „siad” i krótkiego „zostań” przy drzwiach.
- W przerwie w pracy przy komputerze – 2 minuty na imię i kontakt wzrokowy przy biurku.
- Wieczorem, gdy telewizor gra – łatwe „zostaw” z ręki, gdy ktoś przechodzi obok psa z talerzem.
Takie „kieszonkowe” sesje nie wymagają specjalnych przygotowań, a z czasem stają się częścią rutyny – Shih Tzu sam zaczyna podbiegać na swoją matę, gdy słyszy, że odkładasz pilot czy krzesło.
Gdy w domu są dzieci
Dzieci często nieświadomie nadmiernie ekscytują Shih Tzu: piszczący głos, szybkie ruchy, ciągłe wołanie psa. Kliker może tu pomóc, ale przyda się kilka prostych zasad:
- Wyznacz psu „bezpieczną strefę” – mata lub legowisko, na którym nikt go nie zaczepia. W czasie treningu usiądź tak, by dziecko nie przebiegało między Tobą a psem.
- Jeśli dziecko ma pomagać, daj mu jedno, bardzo proste zadanie, np. wrzucanie smaczka na matę po Twoim kliknięciu. Bez własnego klikania, komend i krzyczenia.
- Jeśli podczas sesji poziom hałasu nagle rośnie, przerwij ćwiczenie krótkim „koniec”, pochwal psa i daj mu coś do żucia w spokojniejszym miejscu.
Shih Tzu, który ma jasno zaznaczoną przestrzeń „spokoju”, łatwiej wycisza się po zabawie i mniej reaguje na codzienny chaos.
Drugi pies w domu
Przy dwóch psach wiele osób obawia się, że nie da się pracować z jednym, gdy drugi „wchodzi w kadr”. Da się, tylko na początku rozbij trening na osobne chwile:
- Jeden pies z Tobą w pokoju, drugi dostaje w tym czasie w innym pomieszczeniu gryzak lub zabawkę do lizania.
- Sesje zamieniasz jak „zmianę w pracy” – 2 minuty z jednym, potem 2 minuty z drugim.
- Dopiero później możesz robić proste ćwiczenia razem, np. „siad” i krótkie „zostań” na dwóch matach, klikając na zmianę za spokojne pozostawanie na miejscu.
Przy Shih Tzu ważne jest, by nie wprowadzać od razu rywalizacji o smaczki. Jeśli któryś zaczyna się napinać, przejdź ponownie do osobnych sesji.
Przy wspólnych ćwiczeniach pomocne bywa „zarządzanie kolejką”. Mówisz spokojnie imię pierwszego psa, prosisz o prostą komendę („siad”), klikasz i nagradzasz tylko jego. Potem odwracasz lekko ciało do drugiego psa, wypowiadasz jego imię i powtarzasz schemat. Dla Shih Tzu jasny porządek – raz jeden, raz drugi – jest dużo czytelniejszy niż chaotyczne rozdawanie smaczków wszystkim naraz.
Gdy któryś z psów próbuje „wpychać się” po nagrodę, opłaca się na chwilę usztywnić zasady: ten, który stoi lub siedzi spokojnie, dostaje klik i smaczek. Ten, który skacze po kolanach, na moment wypada z gry. Po kilku takich krótkich, spokojnych sesjach większość Shih Tzu zaczyna sama oferować czekanie w miejscu, bo widzi, że to właśnie to zachowanie otwiera dostęp do nagród.
W małej przestrzeni dobrze sprawdzają się także różne „stacje treningowe”: jedna mata bliżej kuchni, druga przy biurku. Jeden pies odpoczywa i dostaje od czasu do czasu smaczek za leżenie na swojej stacji, podczas gdy z drugim przez minutę ćwiczysz przywołanie czy „zostaw”. Później zamiana ról. Taka organizacja obniża napięcie, a przy okazji uczy psy, że spokój też się opłaca.
Na dłuższą metę kliker staje się w takim domu po prostu narzędziem do porządkowania codzienności: pokazujesz nim psom, co w danym momencie jest „dobrym wyborem” – czy to leżenie na swoim miejscu, czy spokojne mijanie się w wąskim korytarzu. Zamiast gasić konflikty po fakcie, wzmacniasz te chwile, kiedy zwierzakom udaje się zachować spokój.
Najczęstszy błąd przy Shih Tzu i klikerze to oczekiwanie szybkich cudów i podnoszenie trudności, gdy tylko coś zaczyna wychodzić. Kiedy widzisz pierwsze sukcesy, lepiej na chwilę zostać na tym poziomie, utrwalić nowe nawyki i dopiero potem dorzucać trudniejsze warunki. Dzięki temu kliker faktycznie pomaga w codziennym życiu, zamiast zamienić się w frustrujący gadżet, który szybko ląduje w szufladzie.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Czy kliker nadaje się do szkolenia Shih Tzu w małym mieszkaniu?
Tak, kliker świetnie sprawdza się w małym mieszkaniu, bo pozwala pracować w bardzo krótkich, precyzyjnych sesjach. Shih Tzu szybko się rozprasza, więc zamiast jednego długiego treningu łatwiej wpleść 4–6 minićwiczeń po 2–3 minuty w ciągu dnia: przy wyjściu na spacer, przed karmieniem czy wieczorem przed snem.
W małej przestrzeni szczególnie przydaje się wyznaczenie „kącika treningowego” – choćby kawałek podłogi przy kanapie, gdzie nie biegają dzieci i nie gra głośno telewizor. Tam pies uczy się, że pojawia się smaczne jedzenie, kliker i proste, powtarzalne zadania.
Jak zacząć trening klikerem z Shih Tzu, który szybko się rozprasza?
Na start wybierz najspokojniejsze miejsce w domu i moment, gdy pies nie jest ani bardzo nakręcony, ani bardzo śpiący – często sprawdza się chwila po krótkim spacerze. Na początku klikaj i od razu dawaj smakołyk, bez wymagania żadnej komendy. Chodzi o to, żeby Shih Tzu zrozumiał: „klik” zawsze oznacza nagrodę.
Dopiero gdy widzisz, że po kliknięciu pies automatycznie szuka smaczka, zacznij łapać najprostsze zachowania: spojrzenie w oczy, siad, chwilę spokojnego stania na czterech łapach. Sesja może trwać dosłownie minutę, potem przerwa. Kilka takich „mikrolekcji” dziennie jest dla Shih Tzu dużo łatwiejsze do udźwignięcia niż długa próba skupienia.
Mój Shih Tzu boi się dźwięku klikera. Co mogę zrobić?
U części Shih Tzu dźwięk klasycznego klikera jest po prostu za ostry. Wtedy lepiej od razu zmienić narzędzie niż walczyć z lękiem psa. Możesz użyć cichszego klikera, długopisu naciskanego w kieszeni lub słownego markera, np. krótkiego „tak!” mówionego zawsze tym samym, spokojnym tonem.
Jeśli pies już przestraszył się klikera, odłóż urządzenie na bok i przez kilka dni pracuj tylko na spokojnym słowie + smakołyk. Gdy emocje opadną, możesz bardzo delikatnie wrócić do klikera, np. owijając go w materiał, żeby stłumić dźwięk, i kojarząc każdy pojedynczy klik z wyjątkowo atrakcyjną nagrodą.
Ile razy dziennie trenować Shih Tzu klikerem i jak długo powinna trwać sesja?
Najlepszy schemat przy Shih Tzu to krótko, ale często. Zamiast jednej 20-minutowej sesji, lepiej rozłożyć pracę na 4–6 minićwiczeń po 2–3 minuty w naturalnych momentach dnia: rano przy zakładaniu smyczy, po powrocie domowników, przed podaniem miski, wieczorem przy szykowaniu się do snu.
Dobrym sygnałem końca jest chwila, gdy pies jeszcze chętnie współpracuje, ale widzisz pierwsze oznaki zmęczenia lub rozproszenia. Zakończenie w tym momencie sprawia, że Shih Tzu „zostaje” z poczuciem sukcesu i na kolejną sesję przychodzi z entuzjazmem, zamiast zniechęcenia.
Jak wykorzystać kliker przy nadmiernym ekscytowaniu się Shih Tzu po powrocie domowników?
Nie walcz z ekscytacją „na siłę”, tylko przekieruj ją w prosty schemat, który się opłaca. Ustal jasną zasadę: dopiero pies na czterech łapach (siad lub stanie) i krótkie spojrzenie na Ciebie otwiera dostęp do powitania. Każdy taki moment oznacz klikerem i nagródź smakołykiem lub samą możliwością podejścia do człowieka.
Na początku możesz podejść krok do psa tylko wtedy, gdy choć na sekundę przestanie skakać – klik w tej sekundzie spokoju, smaczek, spokojne głaskanie. Z czasem Shih Tzu zacznie sam proponować siad przy drzwiach, bo to jedyny sposób, by szybko „dostać” człowieka i nagrodę.
Czy muszę zawsze używać klikera, gdy mój Shih Tzu wykonuje komendę?
Nie, kliker jest najbardziej potrzebny przy nauce nowych zachowań i w trudniejszych warunkach (np. na korytarzu, przy hałasie, w dużej ekscytacji). Gdy komenda jest już dobrze utrwalona w spokojnym miejscu, wystarczy krótkie słowne „super”, „dobrze” i od czasu do czasu smaczek, żeby zachowanie nie „wyblakło”.
Przykład: jeśli Twój Shih Tzu od tygodni bezbłędnie siada w kuchni na hasło „siad”, nie musisz klikać za każdym razem. Kliker przyda się znów wtedy, gdy przeniesiesz tę samą komendę w trudniejsze miejsce, np. na klatkę schodową z odgłosami sąsiadów.
Jakie błędy w treningu klikerem z Shih Tzu zdarzają się najczęściej?
Najczęściej pojawia się zbyt długi, rzadko powtarzany trening i zbyt wysokie oczekiwania („od razu pełne zostań na 2 minuty”). Shih Tzu szybko się nudzi i wtedy „odcina się” od współpracy – odchodzi na legowisko albo zaczyna zajmować się wszystkim dookoła.
Drugi częsty problem to używanie klikera bez planu: kliknięcia w przypadkowych momentach, nagradzanie psa, gdy już wstał z siadu albo zaczął skakać. W efekcie Shih Tzu uczy się nie tego, o co Tobie chodzi. Zanim naciśniesz kliker, zadaj sobie krótkie pytanie: „Co dokładnie chcę dzisiaj zaznaczyć jako sukces?” – jedno, maksymalnie dwa proste zachowania na sesję w zupełności wystarczą.
Kluczowe Wnioski
- Shih Tzu jest emocjonalnie delikatny i szybko się „zamyka” przy krzyku czy szarpaniu, dlatego przy tej rasie szczególnie ważne są łagodny ton, spokojne ruchy i wyłącznie pozytywne metody.
- Motywacja Shih Tzu jest bardzo „życiowa”: smaczne jedzenie, bliskość i wygoda, co świetnie współgra z klikerem – krótki „klik” jasno zapowiada nagrodę i zachęca psa do współpracy bez zmuszania.
- Ze względu na łatwe rozpraszanie Shih Tzu lepiej reaguje na ultra krótkie, konkretne ćwiczenia (2–3 minuty) niż na długie sesje; kilka takich bloków rozłożonych w ciągu dnia buduje postępy bez frustracji.
- Codzienne sytuacje – poranne wyjście na spacer, powrót domowników, wieczorne „głupawki” – to idealne momenty na wplatany trening klikerem: 2–3 komendy, kilka kliknięć i gotowe, zamiast „specjalnych” godzin nauki.
- Stały rytm dnia i powtarzalne rytuały (np. zawsze siad przed drzwiami, zawsze chwila ćwiczeń wieczorem) pomagają Shih Tzu wyciszyć się i szybciej rozumieć, czego się od niego oczekuje – pies zaczyna sam proponować pożądane zachowania.
- Celem domowego treningu z Shih Tzu jest przede wszystkim praktyczne, „życiowe” posłuszeństwo (spokojne zakładanie smyczy, niewyrywanie się w drzwiach, reagowanie na imię), a nie sportowa perfekcja – to zupełnie wystarczy, by wygodnie z nim mieszkać.
Źródła informacji
- The Power of Positive Dog Training. Wiley (2002) – Podstawy treningu pozytywnego, użycie klikera, zasady nagradzania
- Don’t Shoot the Dog! The New Art of Teaching and Training. Bantam Books (1999) – Teoria warunkowania, wzmocnienia i markerów zachowania
- Clicker Training for Dogs. Karen Pryor Clicker Training – Praktyczne zasady pracy z klikerem, precyzja markera, kształtowanie
- Excel-Erated Learning: Explaining in Plain English How Dogs Learn and How Best to Teach Them. James & Kenneth Publishers (1997) – Mechanizmy uczenia się psów, rozproszenia, planowanie sesji
- American Kennel Club – Shih Tzu Breed Information. American Kennel Club – Charakterystyka rasy Shih Tzu, typ temperamentu i przeznaczenie






