Cel jest prosty: ograniczyć terytorialne szczekanie Shih Tzu na domofon, drzwi i odgłosy na klatce tak, aby pies reagował spokojniej i dawał się wyciszyć na sygnał. Klucz leży w zrozumieniu mechanizmu szczekania i konsekwentnej pracy w realnych, domowych warunkach.
Frazy pomocnicze: terytorialne szczekanie Shih Tzu, reakcja na domofon i drzwi, odgłosy na klatce schodowej, odczulanie i kontrwarunkowanie, komenda „cisza” lub „do mnie”, kontrola zasobów i gości, zarządzanie środowiskiem psa, lęk a zachowania terytorialne, nagradzanie spokojnego zachowania, ćwiczenia z „fałszywym” dzwonkiem, praca z psim behawiorystą, typowe błędy opiekuna Shih Tzu
Dlaczego Shih Tzu szczeka terytorialnie na domofon, drzwi i hałasy na klatce
Różne typy szczekania: alarmowe, lękowe i „dla zabawy”
Shih Tzu, mimo że to mały pies do towarzystwa, potrafi być zaskakująco czujny i głosowy. Żeby skutecznie ograniczyć terytorialne szczekanie, trzeba najpierw odróżnić, z jakim typem zachowania mamy do czynienia. Najczęściej w mieszkaniu pojawiają się trzy wzorce:
- szczekanie alarmowe – szybkie, głośne, „ostrzeżeniowe”, gdy pies sygnalizuje: „ktoś jest pod drzwiami, coś się dzieje!”;
- szczekanie lękowe – wyższy ton, czasem połączony z wycofaniem, warczeniem, szczekaniem „z dystansu”;
- szczekanie pobudzeniowo-zabawkowe – gdy dźwięk domofonu stał się zapowiedzią frajdy (goście, zamówione jedzenie, zamieszanie).
U wielu Shih Tzu terytorialne szczekanie jest mieszanką alarmu i lęku. Pies chce z jednej strony ostrzec, z drugiej – przepędzić potencjalne zagrożenie. Jeśli do tego dzwonek kojarzy mu się z dużą ekscytacją (ktoś wpada, dużo głosów, dotyk, zamieszanie przy drzwiach), to każde kolejne zdarzenie wzmacnia cały schemat.
Warto chwilę poobserwować samego psa: jeśli po pierwszym szczeknięciu idzie do drzwi z ogonem w górze, podniecony, raczej wygląda to na szczekanie alarmowo-eksplozywne. Jeśli natomiast cofa się, unika wejścia, szczeka bardziej nerwowo – w tle jest sporo lęku. Od tego, który element dominuje, będzie zależeć akcent w treningu: czy bardziej na budowaniu pewności siebie, czy na wprowadzeniu wyraźnej struktury „co robić, kiedy dzwoni domofon”.
Genetyka i temperament Shih Tzu a czujność w mieszkaniu
Shih Tzu nie jest psem stróżującym, ale wywodzi się z psów żyjących blisko ludzi, w otoczeniu pałacowym, gdzie zadaniem była m.in. wczesna sygnalizacja obecności obcych. U wielu przedstawicieli rasy to się objawia w postaci silnej czujności na wszelkie dźwięki związane z wejściem do mieszkania. Dla psa każdy odgłos na klatce brzmi jak potencjalne wtargnięcie na jego teren.
Do tego dochodzą cechy indywidualne: jedne Shih Tzu są flegmatyczne, inne bardziej drażliwe, żywiołowe, łatwo wchodzące w wysokie pobudzenie. Pies z tendencją do szybkiego „nakręcania się” będzie mocniej reagował na nagłe dźwięki. Jeżeli dodatkowo ma średnio rozwiniętą samokontrolę, szczekanie szybko staje się jego domyślną strategią radzenia sobie z napięciem.
Nawet jeśli w rodowodzie nie ma typowych linii „czujek”, to pojedynczy osobnik może mieć silniejszą reaktywność słuchową. U Shih Tzu często widać to już w młodym wieku: intensywne reagowanie na trzaskanie drzwiami, podniesione głosy, dźwięk dzwonka do drzwi telewizora. Tacy pacjenci wymagają większej dbałości o stopniową habituację i odpowiednie skojarzenia z tymi bodźcami.
Mieszkanie w bloku jako „wzmacniacz” problemu
Blokowa klatka schodowa to dla małego, czujnego psa bardzo trudne środowisko. Dźwięk niesie się po całym pionie, echo wzmacnia odgłosy kroków, zamykania drzwi, rozmów sąsiadów, a wszystko dociera nagle, bez zapowiedzi. Shih Tzu, który ma dobry słuch, rejestruje to wielokrotnie częściej i mocniej niż człowiek, a jego system nerwowy reaguje błyskawicznie.
Problem nasila się, gdy:
- mieszkanie jest blisko windy lub drzwi wejściowych na klatkę;
- ściany i drzwi są cienkie, bez żadnego wygłuszenia;
- w domu często przychodzą kurierzy, goście, sąsiad odbiera paczki „przez drzwi” itp.
W takiej sytuacji Shih Tzu w zasadzie nie ma szansy „odpocząć” od bodźców. Każdy hałas może wyzwolić terytorialne szczekanie, a jeśli nikt z opiekunów nie reaguje w sposób, który uczy psa alternatywnego zachowania, to schemat tylko się utrwala. Z czasem pies zaczyna reagować nawet na cichsze sygnały: klucz w zamku sąsiada, zjazd windy, lekkie stąpnięcia na klatce.
Wcześniejsze doświadczenia i utrwalony łańcuch zdarzeń
Każdy dzwonek i każde pukanie tworzy w głowie psa powtarzalny łańcuch skojarzeń. Klasyczny schemat wygląda tak:
- dzwoni domofon lub ktoś puka;
- Shih Tzu szczeka, biegnie do drzwi, dużą ekscytacją „ogłasza” sytuację;
- opiekun też biegnie, mówi podniesionym tonem, czasem krzyczy na psa;
- drzwi się otwierają, wchodzi gość/ktoś idzie dalej po klatce;
- po chwili wszystko się kończy – „zagrożenie” znika.
Z punktu widzenia psa to, że osoba zniknęła, łatwo skojarzyć z własnym szczekaniem. Pies może wręcz czuć, że to jego działania „przepędziły intruza”. Jeśli dodatkowo domownicy dotykają go, odciągają, mówią do niego przy drzwiach, dają smakołyk „żeby się uspokoił” – wszystko to podnosi rangę całego wydarzenia. Tym samym każdy kolejny dzwonek będzie wywoływał coraz silniejszą reakcję.
U niektórych Shih Tzu utrwala się też lęk: jeśli ktoś kiedyś na psa nakrzyczał, nadepnął przy drzwiach albo dziecko gwałtownie go przytuliło, to wejście obcej osoby kojarzy się z brakiem kontroli i nieprzyjemnością. Taki pies zaczyna szczekać z większej odległości i mocniej „zabezpieczać teren”. To ważna informacja przy planowaniu dalszego treningu – w takim przypadku punkt ciężkości przesuwa się na budowanie poczucia bezpieczeństwa przy drzwiach.

Diagnoza problemu: zrozumieć, co dokładnie wywołuje szczekanie
Dokładna obserwacja łańcucha zachowań
Zanim pojawi się skuteczny plan działania, trzeba wiedzieć, kiedy dokładnie Shih Tzu zaczyna szczekać i w jakim miejscu łańcucha zdarzeń problem jest najsilniejszy. U jednego psa wyzwalaczem będzie już dźwięk domofonu, u drugiego dopiero kroki na klatce, a u trzeciego samo otwieranie drzwi wejściowych.
Przez kilka dni warto zwrócić uwagę na to, czy pies szczeka:
- już na dźwięk domofonu, zanim ktoś zdąży ruszyć się z kanapy;
- głównie przy samych drzwiach, kiedy zamek zaczyna się otwierać;
- bardziej na kroki i rozmowy na klatce niż na sam dzwonek;
- po otwarciu drzwi, kierując swoje zachowanie bezpośrednio do gościa (szczekanie z przodu, z tyłu, zza nóg opiekuna).
Różne punkty wyzwolenia wymagają nieco innego rozłożenia akcentów w treningu. Jeśli problem pojawia się bardzo wcześnie (domofon), trzeba dużo pracy nad odczulaniem na sam dźwięk z dystansu. Jeśli głównie przy otwieraniu drzwi – bardziej przyda się nauka konkretnej procedury „idź na miejsce, gdy ktoś wchodzi”.
Ocena intensywności i objawów stresu
Nie wystarczy policzyć, ile sekund pies szczeka. Istotne jest też, jak bardzo przeżywa całą sytuację. O nasileniu stresu świadczą m.in.:
- mocno napięte ciało, uszy do tyłu lub bardzo do przodu;
- dyszenie, mimo że w mieszkaniu nie jest gorąco i pies się nie rusza intensywnie;
- oblizywanie się, ziewanie, otrzepywanie się po sytuacji;
- trudność w przyjęciu smakołyka (pies bierze bardzo szorstko albo wcale).
Jeśli Shih Tzu po każdym dzwonku jeszcze przez 10–15 minut nie może się uspokoić, chodzi w kółko, nasłuchuje, warczy na każdy mniejszy dźwięk – poziom pobudzenia jest wysoki i trening musi uwzględniać dłuższy czas regeneracji. W takiej sytuacji nie da się zrobić kilkunastu powtórek ćwiczenia „na jeden raz”, bo pies nie ma przestrzeni emocjonalnej do nauki.
Wyzwalacze pierwotne i wtórne
Wyzwalacz pierwotny to taki bodziec, który sam w sobie ma dla psa znaczenie. W przypadku terytorialnego szczekania Shih Tzu pierwotne będą:
- dźwięk domofonu – głośny, nagły, powtarzalny;
- odgłosy kroków bezpośrednio przed drzwiami;
- klucz w zamku drzwi do mieszkania;
- pukanie lub szarpanie klamki.
Wyzwalacze wtórne to bodźce, które same w sobie nie powinny być groźne, ale zostały skojarzone z tymi pierwotnymi. Typowe przykłady:
- dźwięk wiadomości na telefonie, który brzmi podobnie do domofonu;
- konkretne słowo domownika (np. „kto tam?”, „idę!”), które zawsze pada przed otwarciem drzwi;
- odgłos włączanych kluczy czy zakładania butów;
- szmer windy zatrzymującej się na piętrze.
Jeśli pies zaczyna reagować już na tego typu sygnały, to znak, że łańcuch skojarzeń mocno się rozrósł. Wtedy interwencja nie może ograniczyć się tylko do samego dzwonka – trzeba pracować szerzej, nad całym kontekstem klatki schodowej i czynności, które poprzedzają wizytę gości.
„Dzienniczek szczekania” jako narzędzie diagnostyczne
Krótki, tygodniowy „dzienniczek szczekania” bardzo pomaga w zaplanowaniu konkretnej strategii. Nie chodzi o rozbudowane notatki, ale o kilka ważnych elementów. Warto zanotować przy każdym incydencie:
- data i godzina – z czasem wyjdą pory szczególnie obciążone bodźcami (np. popołudnia, kiedy wracają sąsiedzi);
- co się wydarzyło – domofon, krok sąsiada, kurier, wizyta rodziny;
- jak zareagował pies – długość szczekania, czy dał się odwołać, czy przyjął smakołyk;
- co zrobił opiekun – krzyczenie, podnoszenie psa, ignorowanie, spokojne odwołanie, komenda „na miejsce”;
- jak szybko pies się uspokoił po całej sytuacji.
Po tygodniu można przejrzeć notatki i zobaczyć wzorce: może Shih Tzu najgorzej reaguje na konkretnego sąsiada, a prawie wcale, gdy do domu wraca jeden z domowników? Może po dłuższym spacerze intensywność szczekania spada o połowę? Takie informacje kierują uwagę w stronę przyczyn i pozwalają dobrać kolejność ćwiczeń, zamiast działać „w ciemno”.
Podstawy pracy z psem reaktywnym w domu – zasady ogólne
Reaktywność a karanie szczekania
Reaktywność to skłonność do szybkiego, silnego reagowania na bodźce z otoczenia. U Shih Tzu przejawia się to właśnie gwałtownym szczekaniem na domofon czy drzwi. Naturalną ludzką reakcją jest uciszanie psa: „cicho!”, „przestań!”, czasem lekkie szturchnięcie lub odciągnięcie na smyczy. Niestety, takie działanie najczęściej nie rozwiązuje problemu, a potrafi go nasilać.
Gdy pies jest w wysokim pobudzeniu, jego zdolność do uczenia się spada. Karanie w tym momencie dodaje kolejne napięcie: bodziec z zewnątrz + podniesiony ton opiekuna = jeszcze większy poziom stresu. Shih Tzu uczy się wtedy, że dźwięki na klatce oznaczają nie tylko potencjalne zagrożenie, ale także nieprzyjemną reakcję człowieka. To może prowadzić do:
- wzmocnienia terytorialnego szczekania („muszę szczekać szybciej, zanim opiekun na mnie nakrzyczy”);
- przekierowania napięcia na inne zachowania (podgryzanie, bieganie w kółko, niszczenie rzeczy).
Znacznie skuteczniejsza jest praca oparta na zmianie emocji i nauce konkretnych alternatywnych zachowań, zamiast samym tłumieniu objawu. Szczekanie to sygnał, że pies emocjonalnie nie radzi sobie z sytuacją – trzeba więc poprawić jego odczucia i nauczyć go „co robić zamiast”.
Spójność domowych zasad i komunikatów
Shih Tzu szybko wyłapuje schematy. Jeśli raz wolno mu wbiec w podnieceniu do drzwi, a innym razem jest za to karcony, będzie miał problem z przewidzeniem konsekwencji. Brak przewidywalności zwiększa napięcie i podkręca reaktywność. Dlatego wszyscy domownicy powinni mieć te same zasady dotyczące sytuacji „domofon / pukanie”.
Dobrze, gdy opiekunowie ustalą między sobą kilka prostych reguł:
- używamy tych samych komend (np. „na miejsce”, „ciszej” lub „stop”), a nie pięciu różnych słów o tym samym znaczeniu;
- nie głaszczemy, nie podnosimy psa przy drzwiach, jeśli jego zadaniem ma być odejście na legowisko;
- reagujemy tak samo przy „prawdziwym” dzwonku, jak podczas ćwiczeń (procedura jest identyczna, różni się tylko nasze wewnętrzne napięcie);
- unikamy sprzecznych komunikatów – jedna osoba nie zachęca psa do „pilnowania drzwi”, a druga nie oczekuje pełnego spokoju.
Shih Tzu uczy się najlepiej, gdy sytuacje są powtarzalne: dźwięk – ta sama reakcja opiekuna – ten sam schemat działania. Dzięki temu jego własne zachowanie też zaczyna być bardziej uporządkowane.
Odpowiednie „okno możliwości” do nauki
Trening w domu ma sens wtedy, gdy pies jest w stanie przyjmować informacje. Jeśli Shih Tzu jest już na etapie „wybuchu”: szczeka, biega, skacze na drzwi – jego mózg działa bardziej w trybie „uciekaj / walcz” niż „analizuj i zapamiętuj”. Dlatego kluczowe są dwa momenty:
- przed bodźcem – regularne ćwiczenia w ciszy, gdy nic się nie dzieje na klatce;
- w pierwszych sekundach po bodźcu – zanim pies zdąży „rozkręcić się na maksa”.
Jeśli za każdym razem reagujemy dopiero, gdy Shih Tzu już „jedzie na emocjach”, to trening zamienia się w gaszenie pożaru. Z kolei praca wyprzedzająca (np. usłyszeliśmy windę, zanim zadzwoni domofon) stopniowo uczy psa, że dźwięki na klatce są sygnałem do wykonania znanej procedury, a nie do eksplozji szczekania.
Wsparcie emocjonalne zamiast „twardej dyscypliny”
Reaktywny pies nie potrzebuje dodatkowego nacisku, tylko poczucia, że człowiek panuje nad sytuacją. Shih Tzu, który widzi spokojnego, przewidywalnego opiekuna, szybciej „oddaje” mu kontrolę nad drzwiami. W praktyce oznacza to kilka elementów:
- spokojny, niski ton głosu zamiast krzyku z drugiego pokoju;
- powolne ruchy przy drzwiach (bez nerwowego szarpania klamką, biegania po mieszkaniu);
- świadome oddzielenie psa od źródła bodźca (barierka, bramka, linka) zamiast szarpania za obrożę w ostatniej chwili;
- konsekwentne chwalenie za każdy, nawet minimalny przejaw samokontroli – chwilę ciszy, jedno spojrzenie na opiekuna.
„Twarde” zatrzymanie psa, bez pokazania mu, co ma zrobić w zamian, zwykle tylko chwilowo blokuje objaw. Emocje zostają, a przy następnym bodźcu wracają ze zdwojoną siłą.

Przygotowanie fundamentów: samokontrola, przywołanie i komenda wyciszająca
Samokontrola – fundament spokojniejszych reakcji
Samokontrola to zdolność psa do wstrzymania odruchowej reakcji. Na co dzień przejawia się choćby tym, że Shih Tzu potrafi poczekać na miskę, zamiast wskakiwać na blat. W kontekście domofonu oznacza, że pies ma szansę wybrać inne zachowanie niż szczekanie i bieg do drzwi, jeśli tylko wcześniej przećwiczył takie sytuacje „w bezpiecznych warunkach”.
Przykładowe proste ćwiczenia samokontroli (na początek w całkowitej ciszy, z daleka od drzwi):
- Czekanie na miskę – opiekun powoli stawia miskę na podłodze; jeśli pies wstaje lub rzuca się, miska wraca do góry. Gdy Shih Tzu wytrzyma choć 1–2 sekundy w bezruchu, słyszy krótkie „ok” i może jeść.
- „Zastygnięcie” przy otwieranych drzwiach wewnętrznych – najpierw w sypialni czy łazience, bez gości. Drzwi otwierają się odrobinę, pies dostaje nagrodę za pozostanie na swoim miejscu. Z czasem drzwi otwierają się coraz szerzej, ale smakołyk pojawia się tylko za zachowanie spokoju.
- Rezygnacja z smakołyka na dłoni – opiekun trzyma przysmak w zamkniętej dłoni, pies wącha, może lizać. Nagroda pojawia się dopiero, gdy Shih Tzu choć na ułamek sekundy odwróci nos lub spojrzy w oczy człowieka. Uczy to psa, że odejście od bodźca przynosi korzyść.
Gdy takie ćwiczenia stają się dla psa łatwe, można delikatnie podnieść poziom trudności: np. w tle cicho włączyć nagrany dźwięk kroków na klatce czy krótkiego „bzyku” domofonu, ale na takim poziomie głośności, by Shih Tzu wciąż był w stanie pracować spokojnie.
Przywołanie w mieszkaniu jako „hamulec bezpieczeństwa”
Przywołanie nie służy tylko na spacerze. W domu, przy terytorialnym szczekaniu, jest jednym z kluczowych narzędzi. Dobrze wyuczone „do mnie” oznacza, że pies jest w stanie oderwać się od drzwi i podejść do opiekuna, bo ma bardzo silne, pozytywne skojarzenie z tą komendą.
Nauka przywołania w mieszkaniu przebiega etapami:
- Etap 1 – w spokojnym pokoju
Opiekun kuca, wypowiada wybrane słowo (np. „do mnie”, „chodź”), a gdy tylko Shih Tzu rusza w jego stronę, jest entuzjastycznie chwalony i dostaje wyjątkowo smaczny kąsek. Na tym etapie dystans jest mały, a konkurencyjnych bodźców – brak. - Etap 2 – inny pokój, delikatne rozproszenia
Pies jest w salonie, opiekun w kuchni. Woła raz. Jeśli Shih Tzu przyjdzie – nagroda jest naprawdę „na bogato”: kilka smakołyków, krótka zabawa. Jeśli nie przyjdzie, opiekun nic nie mówi, tylko skraca dystans i ponawia komendę przy mniejszym rozproszeniu. - Etap 3 – przywołanie „z kierunku drzwi”
Jedna osoba jest z psem w pobliżu korytarza, druga w dalszym pokoju. Ta druga woła psa. Celem jest wypracowanie odruchu: „gdy słyszę to słowo, odrywam się od tego, co robię i biegnę do człowieka”. Nagrody muszą być na tyle atrakcyjne, by przebijały ekscytację związaną z nasłuchiwaniem klatki.
Dopiero gdy przywołanie jest naprawdę mocne w spokojnych warunkach, można je wprowadzać w kontekście delikatnie podniesionych bodźców – najpierw nagrany dźwięk domofonu, potem realny, ale kontrolowany „dzwonek treningowy”.
Komenda wyciszająca – „ciszej” zamiast „cicho!”
Komenda wyciszająca nie jest magicznym przyciskiem. To po prostu dobrze skojarzone słowo, które zapowiada: „opłaca się przerwać szczekanie i skierować uwagę na człowieka”. Lepsze są słowa, których nie używamy w napięciu („cicho!” zwykle wypowiadamy już w nerwach). Można wybrać np. „spokój”, „ciszej”, „dziękuję”.
Prosty schemat nauki komendy wyciszającej wygląda tak:
- Budowanie skojarzenia w spokojnych warunkach
Gdy Shih Tzu jest wyciszony (np. leży na posłaniu i żuje gryzak), opiekun co jakiś czas spokojnie mówi wybrane słowo („ciszej”) i po sekundzie podaje smakołyk. Słowo zaczyna kojarzyć się z przyjemnym stanem i nagrodą. - Wejście na lekkie pobudzenie
Ktoś delikatnie puka w stół lub ścianę. Pies być może szczeknie 1–2 razy. Po pierwszej krótkiej przerwie w szczekaniu opiekun mówi „ciszej”, podaje smakołyk. Nagroda nie jest za szczekanie, tylko za pierwszą chwilę wyciszenia. - Systematyczne wzmacnianie przerwy
Stopniowo opiekun zaczyna oczekiwać dłuższej pauzy (np. 2–3 sekundy bez szczekania) zanim poda nagrodę po słowie „ciszej”. Pies zaczyna rozumieć, że na tę komendę opłaca się zamilknąć.
Kluczowe jest, by nie mówić komendy w trakcie „ciągłego koncertu”. Wypowiedzenie słowa ma przypadać na moment, gdy Shih Tzu choć na sekundę odpuści. W przeciwnym razie ryzykujemy, że komenda skojarzy się właśnie z pobudzeniem, a nie z wyciszeniem.
Powiązanie komend z konkretnym miejscem
W pracy nad terytorialnym szczekaniem bardzo pomaga wyznaczenie jednego, stałego „bezpiecznego miejsca” – legowiska, maty lub klatki kennelowej, jeśli pies ma z nią dobre skojarzenia. Komenda „na miejsce” łączy się wtedy z realną zmianą układu sytuacji: pies fizycznie oddala się od drzwi, co obniża poziom emocji.
Nauka wygląda następująco:
- na początek w spokojnym czasie kilkanaście razy pod rząd zapraszamy Shih Tzu na matę, podając smakołyk zawsze, gdy wszystkie cztery łapy znajdą się na wyznaczonym miejscu;
- po kilku takich sesjach dodajemy słowo („na miejsce”, „na matę”), wypowiadane na sekundę przed spodziewanym wejściem psa na matę;
- gdy Shih Tzu już rozumie, o co chodzi, wydłużamy czas przebywania na miejscu – nagrody pojawiają się co kilka sekund, potem co kilkanaście, jeśli pies leży spokojnie;
- w kolejnych dniach przenosimy matę bliżej korytarza, ale tak, by pies nadal czuł się tam komfortowo i był w stanie spokojnie żuć gryzak czy wylizywać kong.
Docelowo, gdy rozlegnie się domofon, procedura ma być jasna: krótkie „do mnie”, potem „na miejsce”, a dopiero potem opiekun idzie do drzwi. Pies dostaje zadanie, które zna i za które jest regularnie wzmacniany – to zdejmuje z niego konieczność „organizowania akcji obronnej” na własną łapę.

Zarządzanie środowiskiem: jak od razu zmniejszyć liczbę „wystrzałów” szczekania
Ograniczenie bodźców z klatki schodowej
Nawet najlepszy plan treningowy będzie słabo działał, jeśli Shih Tzu codziennie przeżywa kilkadziesiąt niekontrolowanych „alarmów”. W takim przeciążeniu emocjonalnym trudno o postęp. Dlatego pierwszym krokiem jest zmniejszenie liczby sytuacji, w których pies w ogóle słyszy lub widzi wyzwalacze.
Kilka prostych rozwiązań technicznych potrafi zrobić dużą różnicę:
- uszczelki i wyciszenie drzwi – dodatkowe uszczelki, mata wygłuszająca, zasłona akustyczna lub gruby koc zawieszony po wewnętrznej stronie drzwi redukują ilość dźwięków z klatki;
- zasłonięte wizjery i szyby – jeśli w drzwiach jest szybka lub pies ma dostęp do okna z widokiem na klatkę, zasłony lub folia mleczna ograniczają bodźce wzrokowe;
- zamknięcie dostępu do korytarza – bramki dla dzieci, zamykane drzwi wewnętrzne, panele, które uniemożliwiają psu bezpośredni kontakt z drzwiami wejściowymi.
Takie zmiany nie „rozpieszczają” psa, tylko dają mu przestrzeń, by mógł się czegoś nauczyć. Jeśli uczy się reagować spokojnie na pojedyncze bodźce, później stopniowo poradzi sobie również z większym natężeniem dźwięków.
Kontrola dostępu do drzwi
Wielu Shih Tzu ma wyuczone zachowanie: „domofon = sprint do drzwi + szczekanie”. Im więcej razy pies to powtórzy, tym trudniej będzie zmienić nawyk. Jednym z najskuteczniejszych elementów zarządzania jest więc uniemożliwienie mu fizycznego dopadania do drzwi w momencie bodźca.
Możliwości jest kilka, zależnie od układu mieszkania:
- ustawienie bramki między salonem a korytarzem, tak by Shih Tzu mógł widzieć część sytuacji, ale nie mógł doskoczyć do samej futryny;
- trzymanie psa na krótkiej lince przypiętej do szelek podczas godzin „szczytu” (np. pora powrotów sąsiadów), aby łatwiej było go odprowadzić na miejsce, zamiast łapać w biegu;
- zapraszanie psa z wyprzedzeniem na „miejsce” przy sytuacjach przewidywalnych (np. spodziewana wizyta kuriera), tak by dzwonek zastał go już w odpowiednim punkcie mieszkania.
Z czasem, gdy alternatywne zachowanie (pójście na matę, podejście do opiekuna) staje się automatyczne, fizyczne bariery można stopniowo ograniczać. Na początku jednak bardzo ułatwiają one życie zarówno psu, jak i opiekunom.
Ustalenie jasnego „rytuału drzwiowego”
Jednym z najskuteczniejszych sposobów na ograniczenie terytorialnego szczekania jest wprowadzenie zawsze takiej samej sekwencji zachowań po sygnale domofonu czy pukaniu. Pies przestaje wtedy improwizować i przechodzi w tryb „znam procedurę”.
Taki rytuał może wyglądać na przykład tak:
- sygnał dźwiękowy (domofon, pukanie);
- krótkie przywołanie („do mnie”);
- odesłanie na matę („na miejsce”);
- nagroda za zajęcie miejsca i utrzymanie go (smakołyk, gryzak);
- dopiero potem opiekun podchodzi do drzwi.
Na początku warto przećwiczyć tę sekwencję bez prawdziwych gości – z osobą domową dzwoniącą z korytarza lub tylko z nagraniem dźwięku. Kluczowe jest tempo: komendy muszą „wyprzedzać” narastanie emocji psa. Jeśli Shih Tzu już biegnie i szczeka, trudniej będzie go przełączyć niż wtedy, gdy zareagujemy na sam dźwięk domofonu.
Przy psach bardzo reaktywnych pomocne bywa wprowadzenie dodatkowego elementu: krótkiego sygnału zapowiadającego rytuał, np. hasła „gość”. Skojarzenie „gość = zaraz idę na matę, dostaję coś fajnego” systematycznie wypiera skojarzenie „gość = alarm, trzeba szczekać”.
Wsparcie dźwiękiem tła
Shih Tzu z reguły mają wrażliwy słuch. Jeśli w mieszkaniu panuje absolutna cisza, każdy krok na klatce brzmi jak zagrożenie. Stały, łagodny szum obniża kontrast między ciszą a pojedynczym bodźcem, dzięki czemu dźwięki z klatki nie „wyskakują” tak mocno.
Sprawdzają się zwłaszcza:
- biały szum z aplikacji lub specjalnego urządzenia, ustawiony w pobliżu drzwi (ale nie przy samym uchu psa);
- radio lub spokojna muzyka w tle – ważne, by głośność była stała i niezbyt wysoka;
- wentylator lub oczyszczacz powietrza pracujący na równym, jednostajnym poziomie.
Jeśli pies jest dźwiękowo wrażliwy, każdy nowy szum wprowadza się stopniowo – najpierw bardzo cicho, przy jednoczesnym podawaniu smakołyków, żuwaków czy zabawie. Celem jest skojarzenie: „ten szum oznacza, że jest bezpiecznie i pojawiają się przyjemne rzeczy”.
Odczulanie i kontrwarunkowanie na dźwięk domofonu i drzwi – praca krok po kroku
Na czym polega odczulanie i kontrwarunkowanie w praktyce
Odczulanie to stopniowe oswajanie psa z bodźcem, który wywołuje lęk lub nadmierne pobudzenie, przy tak niskiej intensywności, by pies pozostał spokojny. Kontrwarunkowanie polega na zmianie emocji związanych z bodźcem: z „zagrażające/irytujące” na „zapowiada coś dobrego”. W kontekście domofonu celem nie jest, by Shih Tzu ignorował dźwięk, tylko by przestał reagować na niego paniką albo agresywną ekscytacją.
Warunkiem powodzenia jest praca poniżej progu reakcji. Jeśli na danym etapie pies już szczeka, warczy, wyrywa się do drzwi – to sygnał, że bodziec jest za mocny i trzeba cofnąć się o krok.
Przygotowanie materiałów i warunków do treningu
Zanim zacznie się właściwe odczulanie, dobrze jest przygotować kilka elementów, żeby sesje były płynne i przewidywalne:
- nagranie domofonu, dzwonka i kroków w dobrej jakości (telefon zwykle wystarcza, byle dźwięk był wyraźny);
- smakołyki o dwóch „poziomach” atrakcyjności – codzienne (np. małe kawałki suchej karmy) i „wyjątkowe” (mięso, ser, suszone mięso);
- stale przygotowane „miejsce” psa w dystansie od drzwi, gdzie pies potrafi już leżeć spokojnie z gryzakiem;
- zaplanowany czas bez wizyt i niespodziewanych hałasów (np. wieczór w tygodniu zamiast sobotniego południa).
Dobrze jest też ustalić z domownikami, że w czasie krótkich sesji nie korzystają z domofonu ani nie robią głośnych rzeczy przy drzwiach. Im czyściej kontrolowane wystąpienia bodźca, tym szybszy postęp.
Etap 1 – praca na nagraniu domofonu w bardzo niskiej głośności
Na tym etapie chodzi o to, by pies niemal „przypadkiem” słyszał znany dźwięk, ale nie wchodził w typową reakcję alarmową. Cała procedura powinna wyglądać bardziej jak gra niż „próba opanowania szczekania”.
- Ustawienie sceny
Shih Tzu jest w spokojnym nastroju – może coś gryźć albo leżeć na macie. Opiekun ma smakołyki w dłoni lub nerce, telefon z nagraniem i pilot/slider głośności pod ręką. - Bardzo ciche odtworzenie dźwięku
Nagrany domofon puszcza się tak, by tylko minimalnie wystawał ponad tło – tak, żeby niektóre psy w ogóle nie zareagowały. To nie błąd, tylko cel. - Zasada: dźwięk = natychmiast pojawia się jedzenie
W momencie, gdy rozlega się nagranie, opiekun bez słów sypie przed psa 2–3 smakołyki. Jedzenie ma się pojawić zawsze, niezależnie od zachowania psa. To tworzy proste skojarzenie: „domofon = jedzenie spada z nieba”. - Kilkukrotne powtórzenie
Sesja trwa maksymalnie kilka minut. W jej trakcie 5–10 razy pojawia się dźwięk, za każdym razem połączony z „deszczem” smakołyków. Jeśli pies zaczyna się niepokoić, sesję przerywa się i następna odbywa się z jeszcze niższą głośnością.
Na tym etapie nie chodzi o oczekiwanie konkretnego zachowania (siadania, patrzenia w oczy). Wystarczy, że pies je smakołyki i nie eskaluje.
Etap 2 – zwiększanie głośności i wprowadzenie prostego zadania
Gdy po kilku sesjach Shih Tzu na sam dźwięk nagrania zaczyna z zainteresowaniem patrzeć na opiekuna („gdzie są smakołyki?”), można delikatnie podnieść poprzeczkę. Zamiast „jedzenie spada samo”, domofon staje się sygnałem do działania.
- Minimalnie głośniejsze nagranie
Głośność podnosi się o mały stopień. Po dźwięku następuje krótkie, z góry ustalone zadanie, np. „siad”, „na miejsce”. - Wzmacnianie wykonania zadania
Po tym, jak pies usiądzie lub wejdzie na matę, dostaje serię 2–3 smakołyków. Ton głosu ma być spokojny, bez ekscytowania. - Przerwy między powtórkami
Między kolejnymi odtworzeniami nagrania są przerwy na spokojne zachowanie: lizanie maty, żucie, chwilę odpoczynku. Jeśli pies zaczyna nasłuchiwać i się „nakręcać”, warto wydłużyć odstępy między dźwiękami.
Sygnalizatorem gotowości do wejścia w kolejny etap jest reagowanie psa na nagrany dźwięk z wyraźnym oczekiwaniem zadania i nagrody, a nie z napięciem kierowanym w stronę drzwi.
Etap 3 – przejście z nagrania na realny, kontrolowany dźwięk
Nagranie jest tylko etapem pośrednim. W pewnym momencie trzeba przejść na prawdziwy sygnał domofonu lub pukania w drzwi. Ten etap najlepiej zaplanować z drugą osobą.
- Osoba pomocnicza przy domofonie
Jedna osoba zostaje w mieszkaniu z psem, druga idzie na klatkę. Pies ma smycz lub jest za bramką, żeby nie mógł samodzielnie wbiegać do drzwi. - Krótkie pojedyncze sygnały
Osoba na klatce naciska domofon raz lub robi jedno, lekkie pukanie. Od razu po dźwięku osoba w mieszkaniu uruchamia znaną już sekwencję: „do mnie” → „na miejsce” → nagroda na macie. - Dopiero potem ruch opiekuna do drzwi
Kiedy pies jest już na swoim miejscu i zajmuje się smakołykami lub gryzakiem, opiekun spokojnie podchodzi do drzwi, symbolicznie je otwiera i zamyka. Na tym etapie osoba pomocnicza wcale nie musi wchodzić do środka – celem jest połączenie realnego dźwięku z utrwalonym rytuałem. - Stopniowe wydłużanie czasu między dźwiękiem a nagrodą
Z czasem można wymagać, by Shih Tzu utrzymał się kilka sekund na macie bez dodatkowych smakołyków, zanim dostanie coś większego (np. kong wypełniony jedzeniem).
Jeśli przy realnym dźwięku pies zupełnie „zapomina” o wyuczonych schematach i rzuca się w stronę drzwi, wraca się na 1–2 sesje do pracy na nagraniu i mocniejszego wspierania smakołykami.
Etap 4 – dodanie prawdziwych wizyt i różnych scenariuszy
Dopiero gdy pies umie przejść przez rytuał przy kontrolowanym dźwięku bez prawdziwego wejścia gościa, można włączać realne sytuacje. W przeciwnym razie ryzyko cofnięcia całej pracy jest bardzo duże.
Dobrym modelem są krótkie, „umówione” wizyty znajomych, którzy rozumieją, że przez kilka minut są elementem treningu:
- domofon dzwoni, opiekun spokojnie wykonuje sekwencję „do mnie” → „na miejsce”;
- gdy Shih Tzu jest już na macie i zajmuje się jedzeniem, gość wchodzi powoli, nie nachyla się nad psem, nie próbuje go głaskać ani „zaprzyjaźniać na siłę”;
- jeśli pies zachowuje względny spokój, gość może po chwili rzucić mu z dystansu smakołyk na matę – dodatkowe wzmocnienie wizerunku gościa jako „dostawcy dobra”, nie zagrożenia;
- w razie wyraźnego pobudzenia gość milknie, nie patrzy na psa i spokojnie się cofa, a opiekun wraca do pracy nad wyciszeniem na macie.
Scenariusze wizyt warto stopniowo urozmaicać: osoba w kurtce, z plecakiem, z parasolem, w czapce. Dla wielu psów to realnie „inni ludzie”, więc warto te warianty zaplanować, zamiast liczyć, że pies sam z siebie je uogólni.
Praca nad odgłosami na klatce schodowej
Dźwięk domofonu jest dość przewidywalny, ale kroki, rozmowy czy dźwięk otwierających się drzwi sąsiadów pojawiają się niespodziewanie. Zmiana reakcji na nie wymaga połączenia odczulania z umiejętnym korzystaniem z codziennych „przypadkowych” sytuacji.
Podstawa to obserwacja progu reakcji psa:
- jeśli Shih Tzu tylko nasłuchuje, ale jeszcze nie szczeka – to idealny moment, by spokojnie powiedzieć „ciszej”, podać smakołyk lub zaprosić na miejsce;
- jeśli już padł pierwszy szczek, czeka się na pierwszą sekundę pauzy, wtedy pada komenda wyciszająca i nagroda za „odpuszczenie”;
- jeśli pies jest w pełnym „koncercie”, zamiast przekrzykiwać go, lepiej spokojnie odejść kilka kroków od drzwi, zaproponować proste zadanie (np. target dłoni) i dopiero po wyciszeniu wracać do rutyny nagradzania spokoju.
W miarę postępów można wykorzystać nagrane dźwięki kroków czy rozmów na klatce, odtwarzane w kontrolowanych warunkach, podobnie jak nagranie domofonu. Daje to możliwość przećwiczenia różnych intensywności bodźca bez konieczności polowania na sąsiadów.
Różnicowanie reakcji: kiedy „dziękujemy” za sygnał, a kiedy ignorujemy
Całkowite wyeliminowanie <emkażdego szczeknięcia nie jest ani realne, ani potrzebne. Celem jest raczej sytuacja, w której pies krótko informuje o bodźcu („ktoś jest za drzwiami”), a potem potrafi się wyłączyć. W praktyce można wprowadzić prosty schemat komunikacyjny:
- po pierwszym–dwóch szczekach opiekun mówi np. „dziękuję” spokojnym tonem i od razu przechodzi do znanego rytuału (przywołanie, miejsce);
- jeśli pies na „dziękuję” choć na moment przerywa szczekanie, dostaje nagrodę za to, że oddał „kontrolę nad sytuacją” człowiekowi;
- jeśli mimo sygnału słownego ciągnie koncert, ignoruje się same szczeki, ale aktywnie wzmacnia każdą chwilę wyciszenia (słowem, smakołykiem, zadaniem).
Takie „oznaczenie” akustycznego sygnału od psa pokazuje mu, że jego ostrzeżenie zostało usłyszane, a dalsze działania należą do człowieka. U wielu Shih Tzu zmniejsza to poczucie, że muszą „trzymać wartę” bez przerwy.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Dlaczego mój Shih Tzu tak mocno szczeka na domofon i drzwi?
Najczęściej jest to mieszanka szczekania alarmowego i lękowego. Dźwięk domofonu, kroki na klatce czy przekręcanie klucza pies odbiera jak sygnał „ktoś wchodzi na mój teren”, więc reaguje głośno, żeby ostrzec domowników i jednocześnie „przegonić” intruza.
W blokach problem się nasila, bo hałas niesie się po całej klatce, a Shih Tzu ma czuły słuch i reaguje nawet na niewielkie dźwięki. Jeśli za każdym razem po szczekaniu „zagrożenie” znika (gość odchodzi, sąsiad idzie dalej), pies łatwo łączy to z własnym zachowaniem i szczeka coraz szybciej i mocniej.
Jak odróżnić, czy mój Shih Tzu szczeka z lęku czy tylko alarmowo?
Przy szczekaniu alarmowym pies zwykle biegnie do drzwi z ogonem w górze, jest podniecony, ale raczej pewny siebie. Przy szczekaniu lękowym częściej się cofa, szczeka „z dystansu”, ma napięte ciało, może warczeć, a ogon bywa podkulony lub nisko.
Jeśli Shih Tzu po zdarzeniu długo nie może się uspokoić, chodzi po mieszkaniu, nasłuchuje, dyszy i ma trudność z wzięciem smakołyka, to w tle jest silny stres. W takim przypadku trening musi bardziej skupiać się na budowaniu poczucia bezpieczeństwa niż tylko na samej komendzie „cisza”.
Jak nauczyć Shih Tzu komendy „cisza” przy szczekaniu na domofon?
Najpierw ćwicz „cisza” w łatwiejszych warunkach, np. gdy pies szczeka przy zabawie. Gdy na moment przerwie szczekanie, spokojnie powiedz „cisza”, podaj smakołyk i pochwal. Pies ma zrozumieć, że opłaca się zamknąć pysk, a nie krzyczeć dalej.
Dopiero potem przenoś to na dźwięk domofonu. Dobrze działa nagrany lub „fałszywy” dzwonek o niższej głośności. Najpierw włączasz dźwięk z daleka, gdy pies tylko zareaguje uszami lub jednym szczeknięciem, dajesz sygnał „cisza” i nagradzasz przerwanie. Stopniowo zbliżasz się do realnych warunków – głośniej, bliżej drzwi, więcej powtórek.
Czy ignorować szczekanie Shih Tzu na odgłosy na klatce?
Całkowite ignorowanie rzadko działa przy szczekaniu terytorialno-lękowym. Dla psa odgłosy na klatce są realnym bodźcem, a brak reakcji opiekuna może wręcz zwiększać jego poczucie, że „musi” działać sam i szczekać jeszcze bardziej.
Lepsza jest zmiana łańcucha zdarzeń: pojawia się hałas – pies dostaje jasne zadanie (np. „do mnie”, „na miejsce”) – spokojne wykonanie komendy jest nagradzane. W ten sposób zamiast walczyć ze szczekaniem „w próżni”, uczysz Shih Tzu konkretnego, alternatywnego zachowania w odpowiedzi na dźwięk.
Jakie ćwiczenia odczulania na dzwonek i domofon są najskuteczniejsze?
Odczulanie polega na łączeniu dźwięku z czymś przyjemnym przy tak niskim poziomie bodźca, żeby pies był w stanie się uczyć. Przykładowy schemat:
- nagraj dźwięk domofonu i odtwarzaj go bardzo cicho, gdy pies jest zrelaksowany;
- po każdym dźwięku spokojnie podaj mały smakołyk, nie nakręcając psa;
- stopniowo zwiększaj głośność i skracaj odstęp między dźwiękiem a nagrodą;
- gdy pies przestanie reagować szczekaniem, przenieś ćwiczenia bliżej drzwi, a potem na prawdziwy, ale umówiony „fałszywy” dzwonek.
Jeśli na którymś etapie Shih Tzu znów zaczyna szczekać nerwowo, cofnij się o krok: cichszy dźwięk, większy dystans, prostsza sytuacja. Kluczem jest systematyczność i krótkie, częste sesje, a nie jednorazowy, długi trening.
Co robić, gdy Shih Tzu szczeka na gości po wejściu do mieszkania?
Najpierw ustal prostą procedurę: dzwonek lub pukanie – pies idzie na swoje „miejsce” (posłanie, mata) – dostaje tam nagrody i ma jasno wyznaczoną strefę. Goście wchodzą spokojnie, ignorują psa, nie pochylają się nad nim i nie wyciągają rąk na siłę.
U wielu Shih Tzu pomaga też kontrola zasobów: pies nie biegnie pierwszy do drzwi, nie „obsługuje” gości, tylko czeka, aż ty zaprosisz go do kontaktu. Jeśli dużo w tym lęku, warto na początku w ogóle nie oczekiwać witania się – wystarczy, że pies może spokojnie leżeć na swoim miejscu i obserwować sytuację z dystansu.
Kiedy przy terytorialnym szczekaniu Shih Tzu iść do behawiorysty?
Wizyta u behawiorysty jest potrzebna, jeśli szczekanie jest bardzo intensywne, pies długo nie może się uspokoić po każdym dzwonku, zaczyna reagować agresją (warczenie, rzucanie się) lub unikasz wychodzenia z domu i zapraszania gości z powodu jego zachowania.
Specjalista pomoże ocenić, czy dominujący jest lęk, nadmierna pobudliwość, czy błędy w dotychczasowym reagowaniu opiekunów. Na tej podstawie dobierze plan odczulania, ćwiczeń kontroli i – jeśli trzeba – zaproponuje wsparcie weterynaryjne przy skrajnym napięciu psa.
Kluczowe Wnioski
- Żeby skutecznie ograniczyć terytorialne szczekanie Shih Tzu, trzeba najpierw rozróżnić jego typ: alarmowe (ostrzeżenie), lękowe (z dystansu, w wyższym tonie) czy pobudzeniowo-zabawkowe (zapowiedź „fajerwerków” przy drzwiach).
- U większości Shih Tzu przy drzwiach miesza się alarm i lęk: pies jednocześnie ostrzega i próbuje „przepędzić” zagrożenie, a każdy dzwonek wzmacnia ten schemat, jeśli nie ma jasnej instrukcji, co zamiast szczekania ma robić.
- Czujność na domofon i odgłosy na klatce wynika częściowo z genetyki rasy – zadaniem psów pałacowych było wczesne sygnalizowanie obcych, więc Shih Tzu ma naturalną skłonność do szybkiego reagowania na dźwięki związane z wejściem do mieszkania.
- Temperament konkretnego psa (reaktywność, łatwość „nakręcania się”, poziom samokontroli) decyduje, jak silne będzie terytorialne szczekanie i czy w treningu większy nacisk położyć na budowanie pewności siebie, czy na strukturę zachowania przy drzwiach.
- Mieszkanie w bloku działa jak wzmacniacz problemu: echo na klatce, bliskość windy czy drzwi wejściowych oraz cienkie ściany bombardują psa bodźcami, przez co reaguje on szczekaniem nawet na bardzo subtelne sygnały (klucz sąsiada, zjazd windy).






